Wizerunek kosmetyczki

Fakt, że tak gwałtowanie wzrasta nasze zainteresowanie wizerunkiem oraz dbałością o niego, jest niewątpliwym sukcesem współczesności oraz konsekwencją wstąpienia Polski do Unii Europejskiej.
Fakt, że oczekujemy, by naszym ciałem zajął się ktoś sam zadbany nikogo nie dziwi. Któż bowiem poddałby się w opiekę zaniedbanej, nieuczesanej, niemalowanej kosmetyczki? Odpowiedź jest chyba prosta – nikt. We współczesnym świecie panuje jedna, podstawowa zasada – płacisz, wymagasz. Mało motywujące jest leczenie cery u kogoś, kto sam ze swoimi niedoskonałościami wygrać nie potrafi, bądź kto nawet nie umie ich dobrze zatuszować. Tak, zdecydowanie. Estetyczny wizerunek kosmetyczki jest o wiele bardziej istotny niż wystrój gabinetu czy nowoczesna aparatura. Powiem wprost: oczekujemy od kosmetyczki przede wszystkim czystej twarzy. Jeżeli bowiem nie akceptujemy wizualnie drugiej osoby, nie uda nam się za jej pomocą poprawić sobie samopoczucia. A co za tym idzie – gabinet opuścimy niezadowolone oraz na pewno już do tego samego miejsca nie wrócimy.

Kosmetyczka

Oczywiście nie ma jednego, ścisłego schematu, w którym musi mieścić się wygląd każdej kosmetyczki. Na pewno jednym z decydujących czynników jest jej wiek. Nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, że z o wiele większą ufnością oddamy się w ręce specjalistki w średnim wieku, a co za tym idzie, z większym doświadczeniem, niż w ręce młodej stażystki (choć kto wie, w które ręce woleliby się oddać mężczyźni…). Priorytetową sprawą jest jednak stworzenie takiego wizerunku kosmetyczki, który będzie przed wszystkim sprawiał wrażenie czystości, prostoty i dobrego smaku ( najlepiej rodem z reklamy kremów Vichy). Jak zatem osiągnąć ten pożądany efekt?
Kosmetyczka powinna mieć bezwzględnie zrobiony taki makijaż, który podkreśli jej piękną cerę. Nas nie interesują jej oczy, usta ani kości policzkowe – dla nas liczy się tylko cera! Jak jej pomóc?

Najlepiej jest zawsze przed pracą, na dobrze nawilżoną skórę, nałożyć podkład, który zamaskuje ewentualne zmiany pigmentacyjne. Wizażysta może zrobić wiele, ale na wrodzone nierówności skóry nic nie poradzi. W szczególności polecam podkłady Velvet Otuch, Natura Otuch lub kamuflaż, jeśli zajdzie taka potrzeba. Pamiętajmy o tym, by skórę pokrytą podkładem przypudrować bardzo skąpo, tylko w pasie środkowym. Powinna ona sprawiać wrażenie satynowej, lekko połyskliwej. Kolory wybierajmy raczej ciepłe niż zimne. Jeżeli w gabinecie świeci światło barwy ciepłej, wówczas cienie podkładu mogą być nieco chłodniejsze ( ale zawsze w równowadze do koloru skóry na dekolcie!). Zaletami ciepłych kolorów jest ich kojące oraz wyciszające działanie na organizm, co w końcowej części zabiegu stanowczo udoskonala jego efekt.

Wracając do makijażu – szczególnie polecam stosowanie różu, odpowiednio dostosowanego do swego rodzaju urody. Możemy nim doskonale wymodelować twarz, najlepiej muskając również górna powiekę. Jest on drugim najważniejszym elementem w makijażu. Róż rzeźbi, odświeża i nadaje harmonię całemu wizerunkowi twarzy. Dziwi zatem, jak bardzo niedocenionym jest on kosmetykiem! Niezastąpione ją jego kolory morelowe oraz brzoskwiniowe. Latem najbardziej sprawdzają się odcienie pomarańczy, dla młodych blondynek z kolei – klasyczny, piękny róż. Rzęsy najlepiej malować jest delikatnie, zaledwie je podkreślając. Gruba warstwa tuszu zalegającego na rzęsach, po bliższym kontakcie, może odstraszyć klientkę. Jeszcze gorzej będzie się prezentował intensywny makijaż oka. Proszę sobie wyobrazić, jak szaro i smutno będzie się prezentować klientka, w porównaniu do mocno wymalowanej kosmetyczki. A jak się będzie czuła… Na pewno nie skłoni ją to do następnych odwiedzin tego gabinetu.

Proszę wybierać wszystkie kolory do makijażu make-up no make-up (zwłaszcza wszelkie odcienie beżów i brązów). Co do brwi – koniecznie powinny być wydepilowane! Mają wyglądać pięknie, gęsto, błyszcząco a ich łuk ma być modelowy. Nie zapominajmy, że to przecież kosmetyczka wykonuje zabieg formowania i modelowania brwi w gabinecie, zatem to właśnie ona powinna potrafić je zaprezentować pełnej krasie i w całym możliwym powabie.

Usta proponuję malować w delikatnych, jasnych kolorach, pamiętając raczej o używaniu błyszczyków, których jedną z najważniejszych zalet, jest wygoda. Wyjątek stanowią kobiety dojrzałe, którym zdecydowanie bardziej sprzyja mat, aniżeli duża ilość połysku, wygląda to bowiem niestylowo.

Zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że o gustach się nie dyskutuje, a każdy stawia sobie jedne i ten sam cel: aby w efekcie końcowym powstała piękna a zarazem estetyczna całość. A do jej osiągnięcia brakuje nam jeszcze ładnej, skromnej fryzury oraz schludnego, wizualnie przyjemnego uniformu. Najdoskonalszą dla kosmetyczki fryzurą są zdecydowanie gładko upięte włosy. W grę wchodzą również: hiszpański koczek, koński ogon lub krótka fryzurka.

Biały fartuszek, wprawdzie wymaga równie skromnej reszty, ale jest zawsze w dobrym guście. Do schludnej bieli najlepiej komponują się rajstopy w odcieniu opalonego ciała. Inne, ostrzejsze kolory, takie jak czerń będą prezentowały się zbyt już dramatycznie. Podkreśleniu naszego profesjonalizmu zdecydowanie posłuży również białe obuwie.

Pamiętajmy: kosmetyczka nigdy nie może wyglądać tak, jakby zapomniała, że, wracając z balu, musi wpaść na sekundkę do pracy ani tak, jakby zapomniała o niej w ogóle. W pierwszym wypadku jedynie klientkę odstraszy, a w drugim – przestraszy.

A kto zarobi na gabinet?

Jolanta Wagner
Make up Artist
[ssba]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *